Agnieszka Pomaska

Gdański taksówkarz – zawód zamknięty
29 października 2008 r., napisany przez

Gdańsk chce wydać w przyszłym roku 2,5 tys. licencji nowym taksówkarzom. Propozycja korporacji taksi: 10. Kompromisu nie ma. A kierowcy taryf już udowodnili, że walcząc o swoje potrafią uprzykrzyć życie wszystkim mieszkańcom. w czwartek decydujące głosowanie w radzie miasta

Radni co roku muszą wyznaczyć limit licencji dla nowych taksówkarzy na kolejne 12 miesięcy. W ubiegłym po raz pierwszy zdecydowali się go właściwie nie ograniczać. Mimo sprzeciwu taksówkowych korporacji, pułap na 2008 r. ustalili na prawie 3 tys. Wcześniej był on symboliczny – 10 licencji.
Okazało się, że chętnych jest mniej niż zakłada limit, ale znaczniej więcej, niż byli skłonni zaakceptować taksówkarze. Dzięki nowym zasadom do września w Gdańsku przybyło ponad 300 taksówek. Korporacje są z tego bardzo niezadowolone. – Wysokość naszych zarobków zależy od obrotu, który zmalał o 30 proc. – mówi Krzysztof Makarski, prezes City Plus Neptun Taxi Gdańsk.

Dlatego tym razem taksówkarze postanowili zaprotestować ostrzej. Choć miasto wstępnie zaproponowało obniżenie pułapu do 350 licencji, zablokowali dojazd na Ołowiankę gościom niedawnego jubileuszu dziesięciolecia rządów prezydenta Pawła Adamowicza. A w wielkich korkach stali też „zwykli” kierowcy.

We wtorek na spotkaniu w magistracie po raz kolejny przedstawiciele firm taksi próbowali przekonać urzędników do swoich racji. – Złamaliście kompromis i przeszarżowaliście. Popełniliście błąd – zaczął prezydent Gdańska Paweł Adamowicz. – Szansa na porozumienie jest. Ale pod warunkiem że przygotujecie propozycję dotyczącą także taryf. Może wtedy przekonacie radnych.

Adamowicz dał w ten sposób do zrozumienia, że oczekuje obniżenia cen. Ale tu, gdzie prezydent poszedłby na ustępstwa, radni są nieugięci.

– W kwestii limitów mamy jasne stanowisko, miasto nie powinno ingerować w wolny rynek – uważa Agnieszka Pomaska, wiceprzewodnicząca rady. – Jest on gwarancją konkurencji, a więc podwyższenia jakości usług i naturalnego spadku cen.

Dzisiaj projekt uchwały z limitami zaopiniuje komisja turystyki i sportu. Rada ma go przegłosować w czwartek. Czy korporacje będą jakoś protestować? Na razie na ten temat milczą.

Wiceprezydent Gdańska Maciej Lisicki twierdzi, że taksówkarze tylko odwlekają nieuniknione: – W Sejmie trwają prace nad nowelizacją Ustawy o transporcie drogowym. Znosi ona w ogóle możliwość regulowania liczby licencji przez gminy. Zamiast przygotowywać się na do wolnej konkurencji występującej w każdym normalnym biznesie, taksówkarze tracą siły na spory, w których poszkodowani są klienci.

Taksówki u nas i w stolicy

W Gdańsku jeździ 2 tys. taksówek, właściwie we wszystkich obowiązuje ta sama stawka: 2 zł za km. W całym Trójmieście jest ich 3,2 tys., ceny: 2 do 2,60 zł. Warszawa ma 10 tys. samochodów i dużo bardziej zróżnicowane ceny: 1,60-2,80 zł. Każdego roku w stolicy wydawanych jest co najmniej 500 nowych licencji.

Źródło: Gazeta Wyborcza Trójmiasto