Agnieszka Pomaska

Jarmark przy Katowni może być ładniejszy
23 lutego 2008 r., napisany przez

brussels- iceringWielki biały namiot zniknie z Targu Węglowego przy okazji jarmarku wielkanocnego. Zastąpią go 24 drewniane “kamieniczki”.

Agnieszka Pomaska, przewodnicząca Komisji Turystyki i Promocji Rady Miasta Gdańska, solidnie przygotowała się na spotkanie w sprawie estetyki jarmarków na Targu Węglowym. Ich organizatorowi – Międzynarodowym Targom Gdańskim – oraz przedstawicielom Urzędu Miasta pokazała slajdy ze swoich grudniowych podróży po Europie.

– To pięknie oświetlona choinka w Bukareszcie, a te śliczne domki stoją na jarmarku bożonarodzeniowym w Brukseli – tłumaczyła. Potem, dla kontrastu, pokazała brezentowe namioty stojące na tle Bramy Wyżynnej i Katowni. – Proszę zaprotokołować, że to jest obrzydliwe, i nie ma na to innego słowa! – grzmiała. – Mam nadzieję, że gdański jarmark wyglądał tak po raz ostatni! Dlaczego półmilionowe europejskie miasto ma być tak brzydkie?

Z odpowiedzią pospieszył Tomasz Hołdys, wiceprezes MTG: – Po pierwsze koszty. Impreza musi się samofinansować, a i tak jest droga: ochrona – 31 tys. zł netto, wywóz śmieci – 30 tys., budowa stoisk w kształcie “kamieniczek” – 9,5 tys., ich montaż – 780 zł od sztuki. Więcej kamieniczek to większe koszty.

Prezes wyliczał dalej: – Na Targu Węglowym brakuje mocy. Praca agregatu w celu zapewnienia lepszych iluminacji przez 23 dni to dodatkowe 40 tys.. A koszty pokrywają kupcy z utargu i oni nie są skłonni tyle zapłacić. Do tego 33 namioty stoją wokół budynku LOT-u i umowy z tymi akurat handlowcami podpisywane są przez LOT w Warszawie. My nie mamy z tym nic wspólnego.

Ostatni problem: “dziki handel”, czyli handlowcy, którzy wystawiają swoje namioty bez pozwolenia: – Męczymy się z nimi na każdym jarmarku i nie mamy możliwości wyegzekwowania ich usunięcia. Może zamiast straży miejskiej będziemy używać sił policyjnych? – zastanawiał się Hołdys.

Zastępca komendanta straży miejskiej Mariusz Jaskulski tłumaczył, że straż nie ma prawa “na siłę usunąć takiego obywatela”: – Zgłaszają do prokuratora zarzut przekroczenia przez nas kompetencji. A zarabiają tak dobrze, że grzywna tysiąca czy dwóch w ogóle ich nie przeraża.

Mimo to wiceprezes MTG obiecał, że już najbliższy jarmark wielkanocny odbędzie się nie w wielkim namiocie, ale w 24 drewnianych kamieniczkach oraz namiotach z reprodukcjami starych litografii, znanych z Jarmarku św. Dominika: – Spróbujemy, czy to zadziała. Zależy, czy handlowcy to kupią. Bo jeśli im się nie będzie kalkulowało i nie opłacą stoisk, to my nie mamy z czego dokładać i imprezy nie zorganizujemy.

Barbara Starkiewicz, kierownik referatu handlu w magistracie, powiedziała, że rozmawia z LOT-em, by na wiosnę zniknęły okropne budki wokół ich budynku.

Grażyna Adamska z referatu promocji obiecała, że miasto pomoże w organizacji ładniejszych jarmarków: – Bo lepiej, żeby w ogóle ich nie było, niż żeby miały wyglądać jak dotąd. Ostatnio dziennikarze zagraniczni domagali się odwiedzin na jarmarku bożonarodzeniowym, ale na szczęście ich przyjazd do Gdańska nie doszedł do skutku, bo najedlibyśmy się wstydu.

Marta Grzywacz z MTG uważa, że sam jarmark to za mało: – Trzeba o starówce pomyśleć szerzej, przyciągać ludzi iluminacjami, restauracjami i knajpami, do których wszyscy pójdziemy. Nawet najlepszy jarmark nie sprawi, że centrum Gdańska zacznie żyć.

Źródło:
Gazeta Wyborcza Trójmiasto
Sebastian Łupak
http://miasta.gazeta.pl/trojmiasto/1,35612,4864185.html