Agnieszka Pomaska

Wywiad dla miesięcznika iMagazine
19 kwietnia 2012 r., napisany przez

Kilka tygodni temu każdy z polskich posłów otrzymał iPada jako narzędzie pomagające w wykonywaniu poselskich obowiązków. Krok zdecydowanie w dobrą stronę, bo od cyfryzacji naszego życia nie uciekniemy, a może ona znacznie ułatwić nam codzienne borykanie się z piętrzącymi się obowiązkami. O tym, jak i czy iPad pomaga w pracy posłanki, będącej jednocześnie młodą mamą podróżującą między Gdańskiem a Warszawą, rozmawiam z Agnieszką Pomaska, posłanką i Zastępcą Sekretarza Generalnego Platformy Obywatelskiej.

Norbert Cała: Chyba niesamowicie trudno jest pogodzić rolę mamy, kobiety w ciąży, aktywnej posłanki w Warszawie i szefowej PO w Gdańsku?

Agnieszka Pomaska: Też myślałam, że to będzie strasznie trudne, ale tak strasznie nie było. Po urodzeniu pierwszego dziecka wróciłam do wykonywania obowiązków poselskich już po dwóch tygodniach, ale oczywiście nie obyłoby się bez pomocy mojego męża. Ja bardzo chciałam karmić moją córeczkę, udało mi się to przez pół roku mimo obowiązków. Zostawiałam mleko w butelce, a mąż zajmował się resztą. Podkreślam to, bo warto o tym mówić
i nie umniejszać roli taty w wychowaniu dziecka. Czasem odnoszę wrażenie, że to kobiety same dają się zamknąć w stereotypach i nie pozwalają mężczyznom realizować się w roli ojca, a z doświadczenia wiem, że znakomicie im to wychodzi.

NC: Czy iPad w tym pomógł?

AP: Na początku pomagał mi głównie komputer, bo z tableta korzystam dopiero od kilku miesięcy. Rzeczywiście tak było, że moja praca była możliwa dzięki niemu właśnie oraz dostępowi do Internetu. iPad zaś go doskonale zastąpił, bo jest zwyczajnie lżejszy i nie muszę już tyle dźwigać. Odkąd go mam, to do komputera prawie nie zaglądam. Może ostatni raz otwierałam go dwa tygodnie temu, żeby sprawdzić jakieś archiwalne dokumenty. Na co dzień korzystam już tylko z iPada. Doskonale nadaje się do obsługi poczty, przeglądania Internetu, zdjęć, do pisania na portale społecznościowe.

NC: Właśnie zauważyłem, że jest Pani bardzo aktywna społecznościowo. Umawiając się na wywiad kontaktowaliśmy się tylko za pomocą Twittera i szło nam lepiej niż za pomocą telefonów czy SMS. Do czego jeszcze wykorzystuje Pani iPada?

AP: Tak naprawdę to głównie korzystam z kalendarza zsynchronizowanego z moim biurem poselskim. Moi współpracownicy prowadzą kalendarz i zdalnie wprowadzają do niego spotkania. Bez tego chyba bym już nie potrafiła się obejść. To bardzo ułatwia pracę zwłaszcza, kiedy jestem poza Gdańskiem, gdzie mam biuro poselskie. Oprócz tego jak wspomniałam, poczta, programy do portali społecznościowych i oczywiście aplikacje dla mojej córki. Uwielbia oglądać zdjęcia oraz wszelkie programy ze zwierzętami.

NC: Jak to wygląda z tymi iPadami w pracy stricte sejmowej? Ja odnoszę wrażenie, że zostały wrzucone trochę na siłę bez przemyślenia całego ekosystemu. Najpierw pojawiły się one, a aplikacja sejmowa ma dopiero zostać wydana.

AP: Musze się tu zgodzić. Ja miałam iPada zanim dostaliśmy te sejmowe i nadal korzystam z tego prywatnego. Uważam, że najpierw powinniśmy dostać aplikację sejmową, a dopiero w drugiej kolejności urządzenia. Tu kolejność była trochę odwrócona. Aplikacja się dopiero tworzy, ja osobiście miałam okazję się z nią zapoznać na posiedzeniu komisji regulaminowej. Dlatego uważam, że kolejność była zła. Mam nadzieję, że to jednak okres przejściowy, a aplikacja niebawem się pojawi. Ten czas zaś posłowie mogą wykorzystać na zapoznanie się ze sprzętem. Bardzo brakuje też takiego systemu jak w Parlamencie Europejskim, gdzie kalendarz całego parlamentu jest w postaci elektronicznej, z możliwością synchronizacji spotkań z naszymi urządzeniami. W tej chwili wszystkie wydarzenia w sejmie musimy ręcznie wprowadzać do naszych kalendarzy. Myślę jednak, że docelowo sukces zostanie osiągnięty, a my przestaniemy produkować tony papierowych dokumentów. Przykładem może być Komisja do Spraw Unii Europejskiej, której przewodniczę. Zrezygnowaliśmy w niej całkowicie z dokumentów w postaci drukowanej i korzystamy tylko z elektronicznych wersji. Jeśli ktoś musi mieć wersję wydrukowaną to pozostaje to w jego gestii.

NC: Jak inni posłowie odebrali wprowadzenie iPadów, jak Pani myśli ilu z nich ich nawet nie uruchomiło.

AP: Nie słyszałam, żeby ktoś kategorycznie powiedział, że się nawet z nim nie zapoznał. Nawet Ci bardziej konserwatywni, jeśli chodzi o sprzęt elektroniczny przyjrzeli mu się choćby z ciekawości. Jak będzie z korzystaniem, to już nie wiem. Myślę, że największe znaczenie będzie miał tu zbudowany system. Jeśli cały sejm zdecyduje, że rezygnuje z papieru na rzecz wersji elektronicznej dokumentów to nie będą mieli wyboru. Na pewno pomoże jeśli aplikacja do ich obsługi będzie łatwa i przyjazna w obsłudze.

NC: Jak jest więc największa wada iPada?

AP: No niestety problemem jest, że nie ze wszystkich zasobów Internetu da się na iPadzie skorzystać. Niektóre strony są nadal we Flashu i ich nie zobaczymy. Część materiału filmowego, np. z posiedzeń sejmu również na iPadzie nie da się otworzyć. Wtedy niestety trzeba skorzystać z tradycyjnego komputera.

NC: Największa zaleta iPada

AP: Zgrabne wymiary, lekkość i intuicyjność całego systemu. Intuicyjność poruszania się po menu, przeglądania stron.

NC: Już na koniec, czy jest Pani gadżeciarzem i jakiego koloru iPady posłowie dostali?

AP: Nie jestem, wszystko musi mieć swoją konkretną funkcję, chociaż czasem mnie kusi jakiś typowy gadżet;) Posłowie dostali czarne iPady, a ja korzystam ze swojego prywatnego białego.

rozmawiał: Norbet Cała
źródło: iMagazine