Agnieszka Pomaska

Będzie midibus do Akademickiego Centrum Klinicznego!
9 maja 2008 r., napisany przez

midibus 100Podjęta na łamach „POLSKI Dziennika Bałtyckiego” walka o przywrócenie midibusowej linii 100 powiodła się! Do przywrócenia linii – w rozmowie z gdańską radną PO Agnieszką Pomaską – zobowiązał się Włodzimierz Popiołek, dyrektor Zarządu Transportu Miejskiego Gdańsk. Problem dojazdu do Akademickiego Centrum Klinicznego i Szpitala Zakaźnego wydaje się być zatem rozwiązany.

– Rozmawiałam z panem Popiołkiem w czwartek. Z jego strony padały argumenty, że przedsięwzięcie jest nierentowne. Odparłam, że ludzie są ważniejsi od pieniędzy – powiedziała Pomaska.

– Pamiętam co się działo trzy lata temu, więc podchodzę do waszej akcji z dystansem. Ankieta, którą zorganizowaliście, to dopiero połowa sukcesu. Poza tym nie wiadomo, czy stan techniczny ulic pozwala na uruchomienie autobusu. Na wtorek zaplanowano próbny przejazd – stwierdził Włodzimierz Popiołek.

– Gratuluję pomysłu, gratuluję akcji. Jak widać prasa może dużo – powiedział Antoni Szczyt, obecny przy rozmowie Pomaskiej z Popiołkiem.

Szczyt, wiceszef Wydziału Gospodarki Komunalnej w gdańskim magistracie, miał znaczący wpływ na to, że w 2005 r. „setka” po raz pierwszy została uruchomiona. Kursowała jednak tylko trzy miesiące – ZTM zlikwidował ją z powodu, jak to tłumaczono, „skrajnej nierentowności”. Ta nierentowność brała się jednak m.in. stąd, że rozkład „setki był źle ułożony – midibusy odjeżdżały z przystanku przy skrzyżowaniu al. Zwycięstwa z Curie-Skłodowskiej kilka minut przed przyjazdem pospiesznego B.

Na początku tygodnia rozpoczęliśmy akcję o przywrócenie „setki” (codziennie drukowaliśmy kupony z apelem do ZTM o jej reaktywację). Czemu na tę akcję zdecydowaliśmy się akurat teraz? Ano dlatego, że lada chwila zamknięty zostanie parking przy ACK na 200 samochodów.

Na wąskich uliczkach prowadzących do ACK już teraz trudno zaparkować auto, a pacjenci-piesi zmuszeni są uprawiać slalom między samochodami tarasującymi chodniki. Nietrudno sobie wyobrazić, co będzie się działo, gdy chętnych do zaparkowania będzie dwustu kolejnych kierowców.

Na naszych łamach przytaczaliśmy wypowiedzi czytelników, którym na dźwięk słowa „ACK” skacze ciśnienie i proszą lekarzy o skierowanie do innych szpitali. Nie dlatego, że nie mają gdzie zaparkować. Samochodów nie mają, na taksówki ich nie stać, a kilkanaście minut (lekko licząc) spaceru pod górę od tramwaju czy autobusu „B” to dla starszych, schorowanych ludzi istna gehenna.

Stąd nasze starania, stąd telefony do Macieja Lisickiego („Ta akcja jest mi bliska”) i Antoniego Szczyta („Nie ma przeciwskazań technicznych, by linię wznowić”). Stąd podawanie ze przykład Gdyni – midibus 252 od połowy kwietnia dowozi mieszkańców Małego Kacka do szpitala w Redłowie, Instytutu Medycyny Morskiej i Tropikalnej oraz przychodni przy Legionów – i Warszawy, gdzie do Centrum Zdrowia Dziecka dojeżdża pięć autobusów, w tym trzy ze ścisłego centrum miasta.

– Zły dojazd do szpitala czy zbyt odległe położenie przystanków wiąże się z olbrzymim wysiłkiem, z którego zdają sobie sprawę tylko ci, którzy osobiście borykają się z tym problemem – mówiła Beata Rędziak z Centrum Zdrowia Dziecka.

– Chodzi nie tylko o dobro pacjentów. Gdyby równolegle pracownicy szpitala zostawili auta w garażu i przesiedli się do komunikacji miejskiej, akcja miałaby sens – twierdzi Maciej Lisicki. Dodaje on też, że „setka” miałaby zostać skoordynowana nie z pospiesznym B (planuje się zmianę jego trasy), lecz z tramwajami.

Jego zdaniem, koszty uruchomienia tej linii można pokryć z większych niż się spodziewano wpływów za bilety.

– W przyszłym tygodniu dojdzie do spotkania prezydenta Lisickiego z dyrektorem Popiołkiem, na którym mają być ustalone szczegóły przedsięwzięcia – kończy Pomaska.

Sprawdzimy listę obecności
Rozmowa z radną Agnieszką Pomaską

– Na takie akcje trzeba patrzeć okiem społecznika, a nie ekonomisty…

– Dokładnie. Ale oczywiście nie możemy sobie pozwolić, by „setka” znów woziła powietrze. Potrzebne jest rozsądne ułożenie rozkładu – czy co 15, czy co 30 minut, to już są szczegóły do ustalenia. Przy dobrym rozpropagowaniu akcji, także ze strony mediów, jestem pewna, że zainteresowanie będzie. Dyrektor Popiołek pół żartem, pół serio mówił o tym, że w autobusie będzie sprawdzana lista obecności. Mówiąc poważnie, kontrole liczby pasażerów, a więc sensu tego przedsięwzięcia, będą częste.

– Możemy w przyszłości liczyć na poparcie podobnych akcji?

Oczywiście. Wszędzie tam, gdzie jest duże społeczne zapotrzebowanie i problemy z dojazdem, trzeba promować komunikację miejską. Sama otrzymuję wiele takich sygnałów, np. dotyczących szybszego połączenia z centrum miasta do Rębiechowa. Stąd pomysł skierowania linii pospiesznej B przez Morenę bądź Suchanino.

Źródło: Paweł Rydzyński – POLSKA Dziennik Bałtycki