Agnieszka Pomaska

Wybory korespondencyjne 2020. Polska nie zasługuje na chaos, ale skuteczne metody wymagają lat
8 kwietnia 2020 r., napisany przez

10 maja Polacy mają wybierać prezydenta. W tym celu w nieco ponad miesiąc polski rząd chce zorganizować korespondencyjne wybory. Tymczasem nawet Szwajcaria na taki zabieg potrzebowała o wiele więcej czasu.

Poczta Polska miałaby zająć się przesyłaniem głosów do komisji wyborczej. Głosów, czyli konkretniej – tzw. pakietu wyborczego. – Zawiera on kilka elementów, w tym: kopertę zwrotną (większą), kartę do głosowania, kopertę na kartę do głosowania (mniejszą) oraz imienne oświadczenie o osobistym i tajnym oddaniu głosu – mówi Mateusz Radajewski z Katedry Prawa Uniwersytetu SWPS.

Po wypełnieniu karty wyborca wkłada ją do mniejszej koperty i zakleja. Potem do większej koperty wkłada mniejszą kopertę oraz wypełnione oświadczenie. Tak przygotowany pakiet wyborczy wysyła pocztą – po wrzuceniu go do specjalnie wyznaczonej skrzynki pocztowej na terenie gminy. Komisja wyborcza po otwarciu pakietu i zweryfikowaniu oświadczenia, mniejszą kopertę wrzuca do urny, tak by nie można było powiązać konkretnej mniejszej koperty z konkretnym wyborcą. Koperty te są otwierane dopiero później. Wyjmuje się z nich karty wyborcze i – wtedy już normalnie – liczy się umieszczone w nich głosy.

Nadrzędną zasadą jest ta, że do urny wrzucane są tylko mniejsze koperty dostarczone wraz z prawidłowo wypełnionym oświadczeniem. To ma zapewnić bezpieczeństwo i tajność. – Ponadto w trakcie liczenia głosów nie uwzględnia się kart, jeżeli w danej kopercie było ich więcej niż jedna. Komisja wyborcza nie ma jednak możliwości upewnienia się, że wspomniane oświadczenie zostało wypełnione przez właściwą osobę. Ale dany wyborca może ten fakt zgłosić później odpowiednim służbom, a także skierować w związku z tym protest wyborczy do Sądu Najwyższego – wyjaśnia ekspert.

Pierwotna wersja ustawy zrodziła zresztą kolejne problemy. Posłanka Agnieszka Pomaska z PO zwraca uwagę na sytuację, gdy ludzie będą prosili innych o doniesienie głosu. W przypadku zniszczenia bądź zagubienia kart, osoba prosząca mogłaby trafić do więzienia. Ten aspekt jednak usunięto z ustawy.

Czytaj więcej

źródło: tech.wp.pl