Agnieszka Pomaska

Konwencja wyborcza Koalicji Obywatelskiej – ostatnia prosta
7 października 2019 r., napisany przez

Mobilizacja elektoratu i zapewnienie o pomocy dla wielu nauczycieli czy kobiet – Koalicja Obywatelska na ostatniej prostej przed wyborami na konwencji spotkała się w Warszawie.

Niedzielna konwencja była anonsowana jako największe wydarzenie w kampanii Koalicji Obywatelskiej. W pierwszym rzędzie siedzieli były prezydent i lider pierwszej „Solidarności” Lech Wałęsa, kandydatka KO na premiera Małgorzata Kidawa-Błońska, Grzegorz Schetyna, Katarzyna Lubnauer, Barbara Nowacka, czołówka polityczna Nowoczesnej, Platformy Obywatelskiej i Zielonych.

– Kochani, witam w Warszawie. Idziemy na rekord. Pełna mobilizacja, to są najważniejsze od lat wybory, wiecie, jak głosować – zaczął prezydent stolicy Rafał Trzaskowski. Działacze odśpiewali hymn, obejrzeli spot wyborczy.

Potem było dynamicznie. „Każdy z nas jakiś wybór ma. Może coś na lepsze zmienić póki czas” – sala śpiewa, migają światła. Na scenie artyści, m.in. Tomasz Jasiński. To utwór ze spotu wyborczego Kidawy-Błońskiej, która przejmuje mikrofon i mówi: – Artystów trzeba słuchać, bo zwykle mają dobrą intuicję.

Działacze wstają z miejsc i klaszczą. – Jest siła, jest moc. O to chodzi, by było nas bardzo, bardzo dużo, bo tylko wtedy możemy powstrzymać to, co złe – zaczęła Kidawa-Błońska.

Takie tezy postawiła kandydatka na urząd Prezesa Rady Ministrów, Małgorzata Kidawa-Błońska.

Jeśli ktoś kradnie, nie zastanawiajmy się z jakiej jest partii. Nazwijmy to złodziejstwem i postawmy przed uczciwym sądem

Jeśli ktoś urządza dom schadzek, okłamuje urząd podatkowy i zadaje się z gangsterami, to w swych mętnych tłumaczeniach niech nie odwołuje się do Armii Krajowej, bo to niegodne, obrzydliwe i ludziom pęka

Jeśli ktoś popełnia gigantyczny błąd, jak w przypadku tzw. reformy szkolnictwa, za którą płacą dziś miliony ludzi – dorosłych i dzieci – to nie można udawać, że wszystko jest w porządku zasłaniając się polityką.

O tym, by iść do urn, mówił każdy z występujących na konwencji. Koalicja próbuje zebrać jak najszerszą pulę głosów. Było sporo ukłonów pod adresem przedsiębiorców, nauczycieli, lekarzy, młodych wyborców, kobiet. Hasła o wolności gospodarczej, legalizacji związków partnerskich, walce z kryzysem klimatycznym, odebraniu rządowych dotacji ojcu Tadeuszowi Rydzykowi.

Dominował przekaz: idźcie głosować 13 października.

Kidawa-Błońska obiecała, że jeśli zostanie premierem, połowę miejsc w rządzie zajmą kobiety. Przyniosła program Koalicji Obywatelskiej, 132 strony. Tłumaczyła, że w kampanijnej trasie ludzie domagali się przede wszystkim konkretów. – Tu są ważne sprawy dla państwa i ludzi. Każdy z nas ma inną historię, inne doświadczenia, ale wierzymy w uczciwość i możemy jej wymagać. Jeśli chcemy być wolni, będziemy wolni.

– My, Polacy, jesteśmy tacy, jak byliśmy, to polityka zwariowała. Ktoś zamienił ją w jad. Przywróćmy słowom ich znaczenie. Jeśli ktoś kradnie, to nie zastanawiamy się, z jakiej jest partii, niech stanie przed niezawisłym sądem. Jeśli ktoś niszczy demokratyczne instytucje, nie jest waleczny, ale niegodziwy. Jeśli ktoś urządza dom schadzek, niech nie odwołuje się do Armii Krajowej, bo to jest niegodne, obrzydliwe, ludziom pęka serce – mówiła i za to nawiązanie do krakowskiej kamienicy prezesa NIK Mariana Banasia, którą wynajął znanym sutenerom, dostała burzę braw.

Przypomniała najważniejsze punkty programu KO, m.in. reformę zdrowia opartą na unijnych pieniądzach europejskich, podwyżki dla nauczycieli. Miała też kilka słów do przedsiębiorców. Koalicja ostro wzięła ich w obronę po tym, jak Jarosław Kaczyński rzucił hasło nowych elit gospodarczych.

– Gdzie one są? – pytała. – W PiS! – zawołał ktoś z sali. – W PiS nie mieszczą się w spółkach, w kolejce na Nowogrodzką, chcą więc zająć miejsce tych, co latami pracowali na sukces Polski. Plan wymiany elit gospodarczych jest skrajnie polityczny, zachłanny i nieodpowiedzialny.

Przestrzegała, że w kraju, którym interes polityczny jest ważniejszy od ekonomii, musi dojść do katastrofy. – Na „Titanicu” orkiestra grała do samego końca, jak to się skończyło, wszyscy wiemy. Przez kłamstwo, chciwość i pychę pasażerowie nie wiedzieli, co się dzieje, do końca ich obawy zagłuszała orkiestra. Jeszcze nie jest za późno. Polska nie może być „Titanikiem”. Wygramy te wybory! – skończyła przemówienie przy burzy braw.

Źródło: http://wyborcza.pl