Agnieszka Pomaska

Pyskata posłanka, która miała odwagę ochrzanić premiera
12 października 2010 r., napisany przez

Rywalizująca z Joanną Muchą o tytuł najładniejszej w całym Sejmie posłanki Agnieszka Pomaska to ostatnio jedno z najbardziej gorących politycznych nazwisk. Młoda, ładna, wyszczekana. I kopała piłkę z samym Tuskiem. Do tego Pomaska wywalczyła sobie funkcję zastępcy sekretarza generalnego Platformy w słownej potyczce z premierem Donaldem Tuskiem
A w rozmowie z „Polską” zapowiada, że być może już wkrótce pójdzie do Sejmu z dzieckiem, na wzór Włoszki Lucii Ronculi, która z niemowlęciem w chuście brała udział w posiedzeniu europarlamentu.
– Zobaczymy, czas pokaże. Deklaracji nie składam, ale to niewykluczone, że w Sejmie zobaczą mnie państwo z dzieckiem. Jeśli sytuacja będzie tego wymagała, pojawię się na obradach w towarzystwie – zapowiada młoda posłanka. Wedle dobrze poinformowanych źródeł narodzin należy spodziewać za około dwa miesiące. Ale jej ciąża już stała się tematem politycznym. Kiedy „Newsweek” opublikował na swojej stronie internetowej informację, że Pomaska ma zostać sekretarzem generalnym PO, zaprzeczył temu sam premier, tłumacząc, że co prawda „ciąża to nie choroba”, ale praca sekretarza generalnego zajmuje zbyt wiele czasu, by powierzać ją młodej mamie. Pomaska publicznie zapowiedziała, że będzie przekonywała Donalda Tuska do zmiany zdania. I do rozmowy doszło.

– Rozmawiałem z Agnieszką Pomaską, trochę mnie zawstydziła. Nie wystarczy powiedzieć, że ciąża nie jest chorobą, trzeba też uwierzyć, że kobieta może nawet w tak ważnym momencie w pełni pracować. Dostałem lekki ochrzan i chyba słusznie, niewykluczone, że będzie więcej pracowała – powiedział po rozmowie Tusk. Jak to możliwe, że młoda posłanka mogła ochrzanić premiera i uszło jej to na sucho? – Agnieszkę po prostu wszyscy lubią – tłumaczą politycy PO. I choć posłanką jest zaledwie od roku, już wywalczyła swoje miejsce w Sejmie i partii.

Mandat posła objęła po Jarosławie Wałęsie, który w czerwcu 2009 r. został wybrany do europarlamentu. W marcu tego roku została przewodniczącą gdańskiej PO, wygrywając właśnie z Wałęsą. Podczas jej wyboru doszło do zabawnych scen. Poseł Krzysztof Lisek rekomendujący ja na stanowisko swoje wystąpienie zaczął od pochwał… kontrkandydata Jarosława Wałęsy. – Jako 43-letni młodzieniec chciałem powiedzieć, że jestem dumny z tego, że nazwisko Wałęsa jest w naszej partii – mówił. Dalej chwalił młodego europosła za pracowitość i rzetelność. Tak mocno, że aż ktoś z sali mu przypomniał: – Zgłaszasz Agnieszkę.
Wtedy już Krzysztof Lisek przeszedł do zalet posłanki Pomaski. Podkreślał, że ona zna problemy miasta i partii.

Rekomendujący Jarosława Wałęsę ówczesny radny, dziś poseł (zajmie miejsce po Sławomirze Nowaku) Jerzy Borowczak swoją wypowiedź zaczął od wyliczania zalet… Agnieszki Pomaski. – Poznałem Agę, kiedy wstąpiła do Platformy, i nie znam nikogo tak bardzo zaangażowanego w prace partii jak ona – mówił Borowczak.

To stwierdzenie również przyjęto gromkim śmiechem, przypominając rekomendującemu, że ma mówić o Wałęsie. Borowczak więc stwierdził, że zna Jarka od czasu, kiedy skończył on dwa latka, i że już jako dziecko się wyróżniał. Na Pomaskę zagłosowało 101 delegatów, a na Wałęsę 66.
Rozmówcy są zgodni w jednym, że 29-letnia Pomaska, w porównaniu z młodym Wałęsą, sama musiała powalczyć o swoje nazwisko. A walczyć naprawdę potrafi. Kiedy w 2002 r. startowała do gdańskiej rady miasta, była na trzecim roku studiów politologii na Uniwersytecie Gdańskim. Nikomu w Gdańsku nieznana, w dodatku z trzeciego miejsca na liście, wydawała się bez większych szans. A jednak została radną. To była jedna z większych wówczas niespodzianek. Zastanawiano się nawet, kto za tym sukcesem stoi. Pomaska nie ma wątpliwości, że ona sama.

– W każdej kampanii odwiedzam mieszkańców w ich domach i stąd się biorą te głosy – wyjaśnia. Flirt z polityką zaczęła jednak od pracy w kampanii wyborczej Sławomira Nowaka w 2001 r. Obrusza się na złośliwe sugestie, że startowała od… noszenia teczki za Nowakiem. – To nie jest dobre określenie. Nigdy za nim teczki nie nosiłam. Nie czułam jakiejś podległości czy wykorzystywania. Praca w tamtej kampanii to była czysta przyjemność – mówi.

Jej mąż Maciej Krupa, gdański radny, tłumaczy, że to sport przygotował Agnieszkę do rywalizacji. I do polityki. Utwardził ją. Sama posłanka to potwierdza. – Sport wiele mnie nauczył. Rywalizacja sportowa nie jest mi obca. Za swój sukces z tamtych czasów uważam choćby medal mistrzostw świata w windsurfingu. Polityka to również rywalizacja, ale też praca zespołowa – mówi. Już jako dziecko trenowała żeglarstwo, a jako juniorka odnosiła sukcesy w olimpijskiej klasie Mistral. Na koncie ma m.in. tytuł mistrzyni Polski w klasie Optimist, drugiej wicemistrzyni świata juniorek w klasie Mistral. A kiedy zainteresowała się windsurfingiem, sięgnęła po tytuł mistrzyni Polski w Windsurfing Freestyle.

– Czy pani wie, że Aga grała w piłkę nożną? Najpierw grywała z nami, w ekipie Młodzi. Ale zdarzało się jej grać także w drużynie Polityków i Przyjaciół. W tej samej, w której są Donald Tusk i Sławomir Nowak. Była prawym obrońcą przez dwa lata. Nie chciała taryfy ulgowej na boisku – mówi wicewojewoda Michał Owczarczak, który ją zna od wielu lat, i dodaje, że wszystkim zaimponowała, twierdząc, że powinni ją traktować jak każdego innego piłkarza. To było bardzo ambitne podejście. Ale taka już Agnieszka jest. Twardy charakter, ale też miękkie serce. – Nie znam nikogo, komu by zrobiła krzywdę – mówi.

Te wspólne mecze Pomaski z premierem i ministrem Nowakiem zakończyła kontuzja, której doznała na nartach. Po piłkarskich potyczkach pozostał już tylko żart, że panowie po meczu chcieli się chętnie z nią wymieniać koszulkami. Posłanka miała śmiechem reagować na tę anegdotę. Ciepło o koleżance mówi kolega z klubu parlamentarnego PO, wcześniej tak jak ona gdański radny Jerzy Borowczak. – Jeśli Agnieszka obierze cel, nawet najtrudniejszy, to nie ma zmiłuj – wyjaśnia. Imponuje mu też odwagą w polityce, tym, że nie boi się sporów. Nie pęka przed tymi, którzy mają jakieś doświadczenie. Wielu jej kolegów partyjnych podkreśla, że Pomaska potrafi krótko i precyzyjnie, a nawet dosadnie formułować to, o co jej chodzi. A to w polityce zaleta. Mówić wprost, i to jeszcze zrozumiale. Ma cięty język, szybkie riposty.
Jeszcze gdy była radną, wpędzała się w ostre dysputy, głównie z politykami PiS. – Mówi odważnie nawet wtedy, kiedy się nie do końca na czymś zna. Ale taka odwaga to też przywilej młodości – tłumaczy jeden z gdańskich radnych.

Jeden z jej dawnych oponentów z klubu PiS w gdańskiej radzie jest zdania, że Pomaska to twór nowego pokolenia, które wchodzi w politykę bardzo ostro. I wszystko podporządkowuje karierze. – Oni nie mają za sobą podziemnej walki ani działalności charytatywnej. To pokolenie, które po studiach przenika w struktury polityczne, nie znając innej pracy. I zaczynają od noszenia teczek za ważniejszymi od nich politykami, aż sami staną się ważni – mówi z ironią. Rzutka, ambitna – tak słychać o Pomasce. I nowoczesna, obecna na Twitterze. Czy będzie pierwszą polską posłanką z dzieckiem na sali obrad?

Źródło: Polska The Times, http://www.polskatimes.pl/polecamy/318813,pyskata-poslanka-ktora-miala-odwage-ochrzanic-premiera,id,t.html