Agnieszka Pomaska

Tak ich zapamiętałam… Moje wspomnienia o Aramie, Sebastianie, Grzegorzu i Krystynie
14 kwietnia 2010 r., napisany przez

no images were found

Arama Rybickiego poznałam krótko po powstaniu Platformy Obywatelskiej. Od 2002 roku zasiadaliśmy razem w Zarządzie PO w Gdańsku, której Aram był wtedy szefem. To on podczas kompletowania list wyborczych do Rady Miasta Gdańska wsparł moją osobę. Jak się okazało skutecznie, bo później przez 3 lata zasiadaliśmy wspólnie nie tylko w Radzie ale i w Komisji Edukacji. Później Aram trafił do Sejmu, gdzie po kilku latach znowu się spotkaliśmy. Jednak najczęściej widywaliśmy się chyba na boisku. Często w tej samej drużynie. Z piłkarskiego boiska zachowałam się zresztą sporo zdjęć. Na boisku nieustępliwy, twardy zawodnik. Odwrotnie niż w codziennym życiu. Skłonny do kompromisów, nie lubiący politycznej walki i unikający niepotrzebnych sporów. Ale i potrafiący w kulturalny sposób bronić swojego zdania. Pomorze straciło prawdziwą ikonę. Aram, będzie nam Ciebie brakowało!


no images were found

Sebastiana Karpiniuka nie sposób było nie lubić. Zawsze uśmiechnięty i życzliwy, choć ciągle zabiegany. Spotkaliśmy się kilka miesięcy temu na korytarzu hotelu sejmowego. Okazało się, że oboje zamiast korzystania z windy wspinamy się na 5 piętro po schodach. – Ale ja chodzę inna drogą. Chodź, pokażę Ci. Zawsze tędy chodzę. Tak dla kondycji. A poza tym jest szybciej – powiedział Seba i z uśmiechem na twarzy bez oznak zadyszki wdrapał się na 5 piętro. Od tamtej pory korzystam z tej bardziej stromej, ale mniej uczęszczanej klatki schodowej sejmowego hotelu. Przegoniłam tamtędy już nie jedną osobę. Nikt nie miał jednak takiej kondycji jak Sebastian. Kiedy wczoraj szłam tą klatką pomyślałam, że teraz też się pewnie do mnie uśmiecha. I że chciałby, abyśmy takiego właśnie go zapamiętali.


no images were found

Grzegorz Dolniak był jedną z tych osób, która sprawiła, że budynek Sejmu i tutejsze zwyczaje nie wydały mi się takie straszne. Zawsze można było się go poradzić w sprawach związanych z pracą sejmową. Nigdy nie odmawiał pomocy. A gdy spotykało się go na sejmowym korytarzu zawsze pytał: „Wszystko w porządku?”. Wielka szkoda, że już na to pytanie nie będę mu mogła odpowiedzieć…


no images were found

Krystynę Bochenek poznałam niedawno podczas Zjazdu Młodych Demokratów w Katowicach. Rozmawiałyśmy o kobietach w polityce, o tym, jak sprawić, by było nas więcej. Pani Marszałek zastanawiała się też, czy nie wstąpić do PO. Było mi ogromnie miło, gdy tydzień później, w poniedziałek, jako pierwsza zadzwoniła do mnie by pogratulować zwycięstwa w gdańskiej PO. Wtedy rozmawiałyśmy po raz ostatni. Wielki żal, że nasze „do zobaczenia” na końcu rozmowy już się nie spełni…