Agnieszka Pomaska

PO tworzy think tanki dla partii
31 marca 2010 r., napisany przez

Do dziś standardem w polskim Sejmie jest, że posłowie tuż przed ważnymi głosowaniami na kolanie dokonują szacunków ewentualnych zmian w ustawie. Jest szansa, że wkrótce to się zmieni.
Jak dowiedziała się „Polska”, grupa posłów Platformy Obywatelskiej właśnie skończyła prace nad nowelizacją ustawy o fundacjach politycznych. Gdyby tę nowelizację udało się wcielić w życie, partie zostałyby zobligowane do zatrudniania ekspertów, których wiedza byłaby wykorzystywana przy pracach parlamentarnych.

Partie polityczne już teraz mają pieniądze na utrzymywanie think tanków, czyli specjalnych ośrodków analitycznych. Według obecnych przepisów nawet do 15 proc. dotacji dla partii z budżetu państwa może być przeznaczane na takie instytuty.

Ale diabeł tkwi w szczegółach. W tym przypadku szczegółem jest słowo „mogą”. Bo skoro mogą, to znaczy, że nie muszą – a więc partie pompowały swoje budżety wydatków na billboardy i spoty telewizyjne i cięły wydatki na konsultantów i doradców merytorycznych.

Gdyby zaproponowana przez PO nowelizacja ustawy przeszła, takie sytuacje nie miałyby więcej miejsca. Z dwóch powodów. Po pierwsze, wnioskodawcy proponują, by wszystkie partie polityczne miały całkowity zakaz reklamowania się za pośrednictwem tablic reklamowych czy reklamówek zamieszczanych w telewizji lub w radiu. Po drugie, będą musiały 25 proc. swej budżetowej dotacji przyznawanej na kampanie wyborcze przeznaczyć na utrzymanie fundacji politycznej. – Dziś przy PO działa Instytut Obywatelski, ale jest on bardzo związany z bieżącą polityką. Zależy nam, by zaproponowane fundacje były prawdziwymi ośrodkami analitycznymi, zachowującymi niezbędne do tego dystans i obiektywizm – tłumaczy w rozmowie z „Polską” Agnieszka Pomaska, posłanka PO, współautorka zmian w ustawie o fundacjach politycznych.

Fundacje mają być z założenia instytucjami, które utrzymują się tylko ze składek partyjnych. Nie mogą mieć innych źródeł dochodu. Jeśli zarobki fundacji przekroczą 10 proc. dotacji, jakie otrzymują od partii, to będą zobowiązane przekazać je do Skarbu Państwa.
Nowelizacja ustawy sprawi, że każda partia będzie musiała mieć własny ośrodek analityczny
Jest szansa, że ten projekt dość szybko trafi pod obrady Sejmu. 7 kwietnia będzie on konsultowany z przedstawicielami samorządów i niezależnymi ekspertami. Jednocześnie PO szuka dla niego głosów w innych partiach, gdyż zależy jej na jak najszerszym poparciu. Na razie swoje désintéressement zgłosił tylko PiS. Zarówno PSL, jak i SLD są gotowe ten projekt poprzeć. – Mieliśmy kilka uwag do tej propozycji, ale zostały one uwzględnione. Generalnie natomiast bardzo się on nam podoba – mówi „Polsce” Stanisław Żelichowski, przewodniczący klubu poselskiego PSL. – Uważamy, że ten projekt idzie we właściwym kierunku – wtóruje mu Tomasz Kamiński, poseł SLD.
Projekt przedstawiony przez PO podoba się także ekspertom. – Taka zmiana jest u nas bardzo potrzebna, bo dziś partie z ekspertów właściwie nie korzystają. A już na pewno nie korzystają tak, jak powinny – uważa Rafał Antczak, wiceprezes Deloitte, były doradca ekonomiczny Jana Rokity w czasach jego pracy w PO.

Antczak podkreśla jednak, że ta propozycja powinna iść dalej. – Brakuje mi w niej przede wszystkim obowiązku prowadzenia oceny skutków regulacji. Tym powinni właśnie zajmować się eksperci, analizować efekty wprowadzenia nowych przepisów. To świetnie sprawdza się w Wielkiej Brytanii, pozwala uniknąć wielu bubli prawnych – tłumaczy Antczak.

W podobnym tonie wyraża się Sergiusz Trzeciak, konsultant polityczny. Jemu także projekt bardzo się podoba, choć znajduje w nim kilka mankamentów. – Przede wszystkim fakt, że sposób funkcjonowania fundacji ma nadzorować Państwowa Komisja Wyborcza. PKW nie ma żadnych narzędzi do prowadzenia jakichkolwiek kontroli. Może to sprawić, że będą one de facto działać bez żadnego nadzoru – zauważa.

Nawet jeśli ustawa przejdzie przez Sejm, to nie ma gwarancji, że rzeczywiście wejdzie w życie. Platforma Obywatelska w ubiegłym roku próbowała przeforsować ustawę o zmniejszeniu budżetowych dotacji dla partii. Po długich bojach przez parlament przeszła ustawa z bardzo skomplikowanym logarytmem redukcji tych subwencji (obowiązywała zasada: im większa partia, tym większe cięcie dotacji). Ale na końcowym etapie legislacyjnym prezydent Lech Kaczyński odesłał ją do Trybunału Konstytucyjnego. Ten do tej pory nie wydał werdyktu w tej sprawie.

Źródło: Polska The Times