Agnieszka Pomaska

Na Chełm dowiezie tramwaj nr 1
19 grudnia 2007 r., napisany przez

tramwajnachelm_db-27022003.jpgW środę otwarcie 3-kilometrowego odcinka torów na Chełm. Pojadą nimi tramwaje nowej linii – nr 1.
To uwieńczenie najdłuższej inwestycji w Gdańsku. Prowadzącą na Chełm trasę W-Z otwarto w 1984 r. Drogowcy wybudowali wtedy nie tylko dwie trzypasmowe jezdnie dla aut, ale i niezbędne do uruchomienia tramwaju wiadukty, perony oraz schody na przystanki. Ułożyć torów już się niestety nie udało – ani w PRL-u, ani po 1989 roku. – Na razie nas na to nie stać – powtarzali urzędnicy.

Zmieniło się to dopiero po wejściu do Unii Europejskiej. – Wiedziałam, że na takie inwestycje posypią się pieniądze z Brukseli – mówi Agnieszka Pomaska, radna PO. – Dlatego w 2003 r. zaczęłam zbierać podpisy mieszkańców pod tym projektem. Byłam początkującą radną i koledzy z klubu pouczali mnie, że źle robię, bo „nie można niepotrzebnie rozbudzać nadziei ludzi”.

Pesymistów szybko ubyło, a projekt trafił do Wieloletniego Planu Inwestycyjnego Gdańska. Miał być realizowany w 2008 r. Worek pieniędzy z UE jeszcze wszystko przyspieszył i przedsięwzięcie ruszyło pod koniec 2006 r. Położenie 2900 metrów torów, budowa trzech nowych przystanków, pętli przy ul. Witosa, wind dla niepełnosprawnych i niezbędnej infrastruktury kosztowało 65,5 mln zł. Ze środków unijnych pochodziło ok. 20 mln zł.

O godz. 13.30 z pętli na Chełmie wyruszy pierwszy tramwaj linii nr 1. Na jego pokładzie pojedzie m.in. prezydent Gdańska Paweł Adamowicz. Potem tramwaje będą kursować już według rozkładu, z częstotliwością zależną od pory dnia – w godzinach szczytu co 5 minut, poza nimi co 7-8, 10 lub 15 minut.

Ale nie wszystko będzie na początku działać optymalnie: linia nr 1 jest bardzo krótka, nie dociera do Dworca Głównego PKP, a to wielu pasażerom z Chełmu utrudni przesiadki. Powód jest prozaiczny – nowe tory biegną po terenie o dużym nachyleniu, a w Gdańsku brakuje tramwajów, które są w stanie wyhamować w takich warunkach. Najpopularniejsze u nas wozy typu 105N nie mają tzw. piasecznic – urządzeń sypiących piasek pod koła, kiedy tory stają się zbyt śliskie. Na Chełm mogą wjeżdżać tylko niskopodłogowe Citadisy (4 sztuki), N8C (używane tramwaje z Dortmundu, 2 sztuki) i najnowsze Bombardiery (na razie jest jeden, będą trzy). Przy tej liczbie tramwajów częstotliwość kursów na dłuższej trasie drastycznie by spadła.

Linia ma być wydłużona w połowie 2008 r., kiedy Gdańsk wzbogaci się o kolejne składy zdolne do pokonywania stromizn.

Ale nowych tramwajów potrzeba nie tylko z tego powodu – w miejskich planach (ukrytych pod hasłem Gdański Projekt Komunikacji Miejskiej III) rozważane są kolejne warianty rozwoju sieci torowisk – w kierunku Moreny i Oruni Górnej.

Źródło: Gazeta Wyborcza Trójmiasto

Mikołaj Chrzan, Michał Tusk