Agnieszka Pomaska

Pełna treść wystąpienia przewodniczącej Komisji ds. UE podczas sejmowej dyskusji na temat projektu ustawy o ratyfikacji paktu fiskalnego
19 lutego 2013 r., napisany przez

Podczas posiedzenia Sejmu w dniu 19 lutego, przewodnicząca sejmowej Komisji ds. Unii Europejskiej Agnieszka Pomaska przedstawiła sprawozdanie o  rządowym projekcie ustawy o ratyfikacji Traktatu o stabilności, koordynacji i zarządzaniu w Unii Gospodarczej. Poniżej możecie Państwo zapoznać się z pełną treścią wystąpienia.

Panie Marszałku! Panie Ministrze! Ja w pierwszej kolejności chciałabym się odnieść do głosów posłów zwłaszcza z mojej prawej strony. Bardzo żałuję, że nie ma na sali pana posła Szczerskiego. Mam wrażenie, że dzisiaj pan poseł Szczerski trochę jak taki poseł widmo wchodził i wychodził. W zasadzie wszedł tylko na salę plenarną, żeby wygłosić to, co tydzień temu mogliśmy przeczytać w jednym z wywiadów, po czym pobiegł za prezesem Kaczyńskim i na tym jego obecność w czasie tej debaty się skończyła, a szkoda, bo wydaje się, że ta debata, ta dyskusja jest dobrą okazją, żeby tak na serio porozmawiać o przyszłości Polski, o przyszłości Polski w Unii Europejskiej, nawet jeśli różnimy się co do tego, jak ta przyszłość będzie wyglądała, nawet jeśli niektórzy z państwa twierdzą, że tej obecności w Unii Europejskiej powinniśmy położyć kres. Bardzo żałuję, że już jeden z prawicowych portali, taki dumny, szczycił się wystąpieniem pana posła Szczerskiego, określając to wystąpienie mianem barwnego. Wydawało mi się, jestem przekonana, że jesteśmy tutaj w Sejmie nie po to, żeby ubarwiać życie, ale po to, żeby merytorycznie rozmawiać, i pod tym względem na pewno pan poseł Szczerski, zabierający przecież głos w imieniu największego klubu opozycyjnego, bardzo mnie rozczarował. Powiem więcej, to wystąpienie to było nic innego jak tylko populistyczna retoryka, która, jak rozumiem, miała na celu usatysfakcjonować prezesa Kaczyńskiego, bo mam wrażenie, że tak naprawdę wystąpienia posłów tego klubu przede wszystkim temu służą. I tym bardziej bolą słowa, które mówią, sugerują, że partia rządząca, że premier podpala Polskę. To są słowa niedopuszczalne, zwłaszcza z ust polityka czy z ust polityków, przedstawicieli tej partii, która w trakcie tych negocjacji niestety jak najgorzej życzyła Polsce. Starała się tak wywindować te oczekiwania, negować to, co robi premier w Brukseli, by Polsce się nie powiodło. Na szczęście udało się was, PiS, rozczarować i z tego się bardzo cieszę, ale ubolewam, że największa partia opozycyjna nie potrafi odpowiedzialnie rozmawiać o przyszłości Polski w Europie i nie potrafi też odpowiedzialnie wspierać rządu w tych staraniach, które powinny leżeć nam wszystkim na sercu. Do tej pory miałam takie wrażenie, byłam przekonana, że to pani poseł Pawłowicz jest najbardziej radykalną posłanką, posłem Prawa i Sprawiedliwości. Dzisiaj niestety pan poseł Szczerski postanowił się w tym radykalizmie z panią poseł ścigać. Bardzo, bardzo nad tym ubolewam.

Może kilka faktów, a przynajmniej jeden najważniejszy. Pan poseł Szczerski mówił o tym, że Polska dostała, takie miałam wrażenie, jakiś ochłap – te pieniądze to jest jakiś ochłap – tylko dlatego, że jesteśmy biedni. To ja powiem tak: w roku 2007, kiedy rząd premiera Donalda Tuska rozpoczynał swoją misję, w Polsce PKB na głowę to było 54% średniej unijnej. Dzisiaj, w zasadzie to dane za 2011 r., to jest 64%, 10% więcej. I to jest dowód na to, że jesteśmy ciągle krajem na dorobku, ale jesteśmy krajem, który, zwłaszcza w stosunku do innych krajów Unii Europejskiej, ciągle się bogaci i ta nowa perspektywa unijna, nowa perspektywa finansowa ma sprawić, że za kolejne 4 lata będziemy mogli być dumni z Polski, będziemy mówić, że nam się znowu udało i że tę szansę właściwie wykorzystaliśmy. Naprawdę zachęcam do tego, żeby jednak Polsce kibicować. Rozumiem, nie musicie kibicować temu rządowi, to jest święte prawo opozycji, ale kibicujcie Polsce i trzymajcie kciuki za Polskę, bo to jest też przyszłość wasza, przyszłość waszych dzieci, przyszłość waszych wnuków, więc trzymajcie kciuki za Polskę i życzcie Polsce jak najlepiej przy każdej następnej okazji. To się opłaci nam wszystkim.

Przewodniczący Grupiński mówił już o tym, że budżet Unii Europejskiej to szansa na skok cywilizacyjny. Chciałabym kilka słów o tym powiedzieć, ale z trochę innej perspektywy, o tym niewielu z państwa posłów mówiło. Myślę, że to jest duży skok cywilizacyjny i duża szansa przede wszystkim dla samorządów, ale też ciąży na nich duża odpowiedzialność. Pamiętamy, że przystąpienie Polski do Unii Europejskiej wiązało się i nadal się wiąże z potrzebą, a wręcz koniecznością przystosowania do integracji europejskiej samorządów wszystkich szczebli: gminy, powiatu i województwa. Wynika to przede wszystkim właśnie z przygotowania do wykorzystania środków finansowych Unii Europejskiej. Unia od początku zmian w Polsce zaangażowała się na rzecz wsparcia finansowego społeczności lokalnych. Nastawiono się szczególnie na pomoc w odbudowie terenów silnie uzależnionych od upadających gałęzi gospodarki. Nie zapomniano o modernizacji rynku pracy poprzez szkolenia zawodowe, lokalne inicjatywy w zakresie zatrudnienia oraz poprawę dostępu do miejsc pracy. Unia przyszła też natychmiast z pomocą miastom i wsiom dotkniętym kryzysem. Rolnicy otrzymali tak długo oczekiwane dopłaty bezpośrednie, o tym będą zresztą mówili, z tego, co wiem, w kolejnych wystąpieniach moi koledzy.

Celem unijnych funduszy jest łagodzenie różnic w poziomie życia ludzi, w zakresie infrastruktury regionalnej i zatrudnienia, i to jest, wydawałoby się, sprawa oczywista, ale słuchając, znowu zwrócę się do pana posła Szczerskiego.

Pamiętam z tego wystąpienia bardzo dobrze, że pan poseł ubolewał, że podczas negocjacji czy już w tym kompromisie za rzadko pojawiało się słowo „Polska”. Pan poseł na pewno wie, nie wiem, dlaczego nie chciał tego przyznać, że fundusze europejskie przede wszystkim mają wyrównywać szanse poszczególnych regionów w Unii Europejskiej. Te negocjacje nie miały polegać na wyrywaniu sobie nawzajem pieniędzy, tylko miały jakiś cel. Pan poseł Szczerski, niestety, o tym celu zapomniał. Mam wrażenie, że to jest jedynie przejaw jakichś kompleksów, których PiS, niestety, ciągle nie może się wyzbyć. Te kompleksy było bardzo dobrze widać, kiedy premierem był prezes Jarosław Kaczyński, a ministrem spraw zagranicznych Anna Fotyga. Mam nadzieję, że te czasy nie wrócą, ale uczulam i zachęcam do tego, żeby tych kompleksów w końcu się wyzbyć.

Na lata 2007–2013 mieliśmy ponad 67 mld euro z funduszy strukturalnych i Funduszu Spójności oraz dodatkowo ponad 12 mld euro ze środków wspólnej polityki rolnej i wspólnej polityki rybackiej. Teraz ta kwota jest jeszcze większa, prawie 500 mld zł. Oczywiście można mówić, że to za mało, chciałoby się więcej, ale może czasem warto też wytknąć nos poza najbliższe środowisko i zobaczyć, jak o tych środkach, o wynegocjowanej kwocie pisały zagraniczne media. Bez wątpienia ta szansa to szansa na drugi oddech polskiej zmiany i polskiej modernizacji. Takiej szansy nigdy w Polsce nie mieliśmy i bardzo się dziwię, że niektórzy to negują.

Fundusze przekazywane Polsce w ramach unijnej pomocy, szczególnie teraz, w dobie kryzysu, stanowią główne źródło finansowania stabilności i rozwoju naszego kraju i tak powinniśmy traktować te pieniądze. Unijna kasa przeznaczona jest głównie na rozwój infrastruktury, dróg, linii kolejowych, rozwój kadr, szkolnictwa, edukacji, także dorosłych, na środowisko naturalne. Troską Unii jest też konieczność szybkiego przechodzenia do gospodarki opartej na wiedzy, rozwój społeczeństwa informacyjnego, a także badania i nowe technologie. Do tego dochodzi rozwój przedsiębiorczości, łatwiejszy dostęp do kapitału i technologii, a także wzrost zatrudnienia i uelastycznienie rynku pracy.

Wielkość unijnej pomocy rozbudziła wyobraźnię samorządów i społeczności lokalnych. Dzięki mediom opinia publiczna niemal codziennie informowana jest o wielkości środków pomocowych, które zasilają budżety inwestycyjne samorządów. Znaczna część z unijnych dotacji trafia do samorządów terytorialnych na sfinansowanie infrastruktury transportowej i ochronę środowiska, rozwój turystyki i kultury, infrastrukturę społeczną – za te pieniądze budowane są szkoły, baseny, szpitale, domy kultury – poprawę poziomu edukacji oraz aktywną walkę z bezrobociem. Powiedzmy to sobie wprost, że gminy i powiaty w trosce o mieszkańców nie mogą przegapić kolejnej szansy, jaką dają unijne fundusze.

Tutaj chcę wspomnieć o jeszcze jednym drobnym sukcesie, o którym trochę zapomnieliśmy, który był niezwykle ważny dla samorządów, chociaż można to było traktować bardziej w kategorii zagrożenia. Mam na myśli kwalifikowalność VAT. Krajom bogatszym nie podobało się to, że taka możliwość jest, że te pieniądze w tej, a nie innej formie będą trafiały m.in. do polskiego budżetu. To jest duża ulga i myślę, że wiele samorządów odetchnęło, że udało się tę kwalifikowalność VAT obronić. O tym warto pamiętać i traktować to w kategorii małego sukcesu.

Na pewno skala potrzeb zgłaszanych przez samorządy terytorialne jest ogromna. Naszą rolą przez najbliższe tygodnie i miesiące będzie to, aby rozmawiać i właściwie zdecydować o podziale środków na konkretne inwestycje. To jest duże wyzwanie i w tym miejscu zachęcę opozycję do tego, żeby jednak włączyła się w ten proces, dalszy proces modernizacji Polski, żeby pomogła wykorzystać tę szansę, żeby przynajmniej wspierać te lokalne samorządy, przynajmniej w waszych okręgach wyborczych, żeby tę szansę, nawet jeśli nie chcecie tej przynależności do Unii Europejskiej, jeśli wam się te chodniki, drogi, szkoły wybudowane i modernizowane za unijne pieniądze nie podobają.

Na zakończenie nie chcę dokładać, ale podsumowując, zachęcam do tego, żeby wspierać Polskę, wspierać samorządy, żebyśmy za kolejnych siedem lat mogli być dumni z tego, jak Polska te pieniądze wykorzystała. Mam nadzieję, że także opozycja ta te kilka lat to doceni. Dziękuję bardzo.

źródło: sejm.gov.pl